Sannie - be yourself †
  • Strona główna
  • Poznaj mnie
  • Cykl 'HI'
  • TOP5
  • Lifestyle
  • Hobby
  • Beauty

9.10.20

#5 Super Saiyanin Goku

tekst alternatywnyPlaneta Namek, Freezer niszczący prawie całą planetę i wściekły Goku, który nie może znieść okrucieństwa swojego wroga - który też zabił jego przyjaciela. I boom - oto mamy Goku w formie Super Saiyanina - żółte włosy uniesione do góry, mord w niebieskich/zielonych oczach to w pierwszym momencie charakteryzowało Goku.
Moja reakcja kiedy przyjaciółki z pracy dały mi ów figurkę? W pierwszym momencie pomyślałam, że zwariowały, ponieważ nie spodziewałam się. Ostatecznie byłam im bardzo wdzięczna i trochę było mi głupio (taki ze mnie dziwny ludź). Figurka Goku jako SSJ będzie mi ich na pewno przypominać i będę czuła ciepło w sercu.
Co jednak mogę powiedzieć o samej figurce? Jest pięknie wykonana, malowanie w niektórych częściach niezbyt  estetyczne jednak jest staranniej wykonana. Jeszcze te zaciśnięte pięści, które podobają mi się równie mocno jak jego włosy. Ogólnie to kocham Goku odkąd zobaczyłam pierwszy odcinek Dragon Balla, ale nie pomyślałabym nigdy, że figurka taka jak ta będzie mi się podobać bardziej niż jakaś lalka Barbie, chociaż to dość dziwne porównanie. W każdym razie Goku będzie miał szczególne miejsce, kiedy już będę miała godne dla popsów miejsce.

Figurka ze mną od 2 lipca.

Więcej -»
on 9.10.20 0
Podziel się!
Etykiety:
hi
Starsze posty

6.9.20

#4 Penny

Our whole universe was in a hot, dense state
Then nearly fourteen billion years ago expansion started, wait
The earth began to cool, the autotrophs began to drool
Neanderthals developed tools
We built a wall (we built the pyramids)
Math, science, history, unraveling the mysteries
That all started with the big bang! Hey!

tekst alternatywny
 Ten tekst zna (a przynajmniej powinien znać) każdy fan Teorii Wielkiego Podrywu (The Big Bang Theory). Jeśli widząc pierwsze wyrazy usłyszałeś całą czołówkę serialu - to wiedz, że jestem razem z Tobą!
Ale zaraz, kogo my tu mamy? Czy figurka wygląda znajomo? Czy czasem w tej chwili nie przychodzi Ci na myśl 3 odcinek 2 sezonu, gdzie właśnie jedna z bohaterek właśnie tak wyglądała? Tak, mowa o naszej kochanej Penny! Mówiąc całkiem szczerze - uwielbiam ten odcinek. Dlaczego? Bo Penny przypomina mi w nim siebie. Oczywiście tak nie do końca, ale również w większości siedzę z laptopem na kolanach.
Co zdziwiło mnie otwierając pudełko z figurką? To, że jest do niej podstaweczka, która wypadła mi od razu. Byłam tym zdziwiona, ale pomyślałam od razu, że zawsze lepiej będzie wyglądać i w razie szturchnięcia nieopodal nie spadnie. Oczywiście UWIELBIAM tę figurkę, od razu zapałałam do niej uczuciem. Szczególnie, że przypomina mi wyżej wymieniony odcinek. I jeszcze ta chrupka we włosach. *___*  Gdybym miała kupić ją jeszcze raz - zrobiłabym to od razu i to bez mrugnięcia okiem.  Dla fana serialu to naprawdę frajda!
Penny jest ze mną od 24 czerwca.
Więcej -»
on 6.9.20 0
Podziel się!
Etykiety:
hi
Starsze posty

15.8.20

#3 Bill Rizer

tekst alternatywny Bill Rizer - bohater kultowej gry z lat 80-tych XX wieku. O jaka grę chodzi? CONTRA! Większość pewnie zna bądź chociaż kojarzy ów strzelaninę jaką ta gra była, a raczej jest. Można było grać w pojedynkę lub z partnerem i były dwie postaci, którymi można było grać - Bill i jego kumpel Lance Bean. Osobiście w nią grałam i mam do niej wielki sentyment. ;)

Dlatego też zamówiłam sobie figurkę Billa. Jest urocza! I choć piksele w grze nie pozwalały dostrzec urodziwości tegoż bohatera to jednak figurka oddaje jego charakter. ;)
Są pewnie niedociągnięcia podczas malowania, co w zasadzie mi nie przeszkadza aż tak bardzo, szczególnie, że większość czasu Bill i tak będzie znajdował się w pudełku żeby za bardzo się nie zakurzył. Co jedynie mnie nieco wkurza? To jego bicepsy, widać, że nie specjalnie wyszły tak jak pierwotnie miały. Wyglądają bardziej jak rękawki bądź coś w tym stylu.
Nie ujmuje to jednak czarowi figurki, przynajmniej dla mnie. Jego cygaro przekonuje mnie najbardziej. ;)

Figurka w posiadaniu od 24 czerwca.
Więcej -»
on 15.8.20 0
Podziel się!
Etykiety:
hi
Starsze posty

27.7.20

#fighterchallenge - relacja #1

tekst alternatywny Cześć!
Mam nadzieję, że macie się świetnie. Jakiś czas temu Anna Lewandowska robiła wyzwanie, FIGHTER CHALLENGE, kolokwialna nazwa #LewaWracaDoFormy. Oczywiście podniosłam rękawicę, w końcu postanowiłam, że wezmę się za siebie. Dość z lenistwem, czas wdrążyć treningi do życia, ułożyć plan dnia, by również i on był.

Poniżej przedstawiam Wam plan treningowy łącznie z moimi odczuciami, będzie to forma kartki z pamiętnika, które pisałam na bieżąco i od razu po treningu. Na końcu oczywiście pojawi się podsumowanie i to, co dało mi to wyzwanie. I przede wszystkim najważniejsza kwestia - czy wytrwałam, dałam radę i czy nie zwątpiłam? Przekonacie się czytając do końca ten post. ;)

niedziela, 28 czerwca
trening live

      Uff, pierwszy trening za mną!
Muszę przyznać, że pierwszy live z Anią i jej przyjaciółką Olą był czymś niesamowitym! Obie są petardami z niesamowitą pozytywną energią! I choć chwilami zacinał mi się obraz, szczególnie przy bonusie - to nic. Ale naprawdę trening w dechę! Tak, chwilami wymiękałam, bo niestety przy kobiecych dniach jakoś mi ciężej (i tak się złoży, że chcę ćwiczyć właśnie w tym czasie). Ale na ile mogłam to zrobiłam i jestem z siebie dumna! I to bardzo! Łzy oczywiście na koniec się pojawiły, bo dałam radę, bo czułam się silna, czułam wsparcie, choć tylko przez łącze internetowe. Jestem tak podekscytowana, że już chciałabym kolejny trening! Matko, to będzie cudowne wyzwanie!

tekst alternatywny
poniedziałek, 29 czerwca
trening live

       Drugi trening okazał się kolejną petardą! Tak, zmęczyłam się strasznie, ale za to udało mi się zrobić więcej powtórzeń mimo, że lekkie zakwasy w niektórych częściach ciała były. Dziewczyny dały wycisk i jestem im za to bardzo wdzięczna, bo dały mi większego kopa, by walczyć ze sobą i swoimi słabościami. Dziś obyło się bez łez, jednak ekscytacja jest ponad miarę moich wyobrażeń. Mogłabym góry przenosić, naprawdę. Będę lepszą wersją siebie! (zdjęcie obok po treningu)

wtorek, 30 czerwca
trening live

     Kolejny wyzwaniowy trening za mną. Zmęczyłam się strasznie, pot lał się znowu, choć nie tak jak wczoraj, ale jednak. Chwilami nie dawałam rady, miałam lekkie zwątpienie podczas kilku ćwiczeń. Czułam mięśnie i było mi trochę ciężko ćwiczyć. Jednak się przemogłam. Jednak miałam dziś lekki spadek formy, głowa większość dnia mnie bolała, zatkany trochę nos... dlatego nie szalałam tak, jakbym chciała. Dałam z siebie jednak tyle, ile mi się udało, więc jestem z siebie równie dumna.

środa, 1 lipca
trening z aplikacji

   Czwarty dzień wyzwania. Choć miałam nieprzespaną noc i było mi ciężko się zmotywować (jeszcze dziś po urlopie wracam do pracy) to jednak udało mi się zrobić trening z czego jestem bardzo dumna! Postępy są, teraz powoli do przodu będę dawać z siebie jak najwięcej. Ćwiczenia były spokojne, choć ABS miał co robić, że tak powiem. W sumie nawet nie wiem kiedy ten trening zleciał, krótki ale intensywny.

czwartek, 2 lipca
trening z aplikacji

    Choć bardzo chciałam być na LIVE, to jednak trening musiałam zrobić rano, przed pracą. Jednak przed treningiem miałam mały problem z katarem, niestety alergia nie da mi zbytnio żyć co najmniej do sierpnia. Ale wzięłam co trzeba i zrobiłam co trzeba - czyli odpaliłam aplikację i trening pięknie wjechał i to z hantlami! Kurde, pod koniec już nie miałam sił w bicepsach! Żeby zrobić jeszcze kilka powtórzeń musiałam się zmusić, ale wiem, że to po części dobrze. W końcu chcę mieć jako-taką kondycję, a to właśnie mi przysłuży.

piątek, 3 lipca
trening z aplikacji

    Szósty dzień wyzwania, trzeci trening przed pracą i z trudnościami, bo niestety katar sienny nie dał mi dużego pola do manewru. Koniec końców jednak dałam radę i za bardzo mnie nie męczył, miałam tylko jedną dłuższą chwilę. Co do samego treningu, krótki, ale intensywny. Starałam się jednak za bardzo się nie forsować ze względu na katar, ale i tak wycisnęłam z siebie bardzo, bardzo dużo. Generalnie z żadnym z ćwiczeń nie miałam większego problemu, jedynie przy stretchingu z jednym z kolan, bo jednak na nim za bardzo 'stawać' nie lubię, bo od razu daje mi się we znaki. Ale oceniam trening na wielki plus, bo wstając nie myślałam sobie 'nie chce mi się robić treningu, katar mnie zabija', tylko 'spray do nosa i czas na trening, nie ma wymówek'. Może jednak jestem fighterką?

sobota, 4 lipca
trening live

     Krótki i intensywny live z Anią i jej przyjaciółką! Boże, lało się ze mnie jak nie wiem co. Przeplatałam przy tym poziom easy i medium. Kondycja idzie do przodu, znacznie lepiej mi się ćwiczy. Te siedem treningów dało mi kopa i wielką motywację. Motywację do tego, że moja kondycja będzie cudnie szła do przodu i się nie poddam, a może i w końcu przekonam się do zdrowej diety? W każdym razie jeśli kolejne treningi czy to live czy w aplikacji będą tak intensywne to jestem na tak!

niedziela, 5 lipca
trening live

    Kolejny weekendowy live, ósmy trening wyzwania. I to jeszcze z Kubą Wesołowskim! Ile się nagadał wtedy to zdecydowanie jego, ale było naprawdę WE-SO-ŁO. I od razu trening lepiej wszedł. Zmachałam się jak nie wiem, pot się lał i jeszcze po wszystkim jaka czerwona na buzi byłam, o mamo! Tylko jednego ćwiczenia zrobić nie mogłam, bo coś równowaga mi się zachwiała (podejrzewam, że to przez zatkany trochę nos). Koniec końców dotrwałam do końca i bonus był najlepszym, co było w całym treningu. Nie wiem czemu, jakoś je bardzo polubiłam. Chyba tabatę będę częściej stosować, sama dla siebie.

poniedziałek, 6 lipca
trening z aplikacji

    Poniedziałek, nowy tydzień - stara ja. Choć nie do końca, bo zdecydowanie z lepszą trochę kondycją. Po ciężkim dniu trening wszedł jak w nóż w masło. Pierwszą w życiu jogę mam zaliczoną właśnie z aplikacją i to podczas tego wyzwania! Halo, fanfary dla mnie. Znaczy sama się sypnę brokatem z radości, haha. Ale tak całkiem na poważnie nie spodziewałam się, że joga może być tak wyciszająca i jednocześnie tak dać w kość. Akurat czuję trochę łopatki, zdecydowanie jestem zbyt spięta a teraz zaczyna się najgorszy czas w pracy. W każdym razie kto wie, może przekonam się do takiej aktywności jaką jest joga? W ogóle... ludzie, ja prawie zasnęłam na końcu! Zdecydowanie trzeba szybciej kłaść się spać.

wtorek, 7 lipca
trening z aplikacji

    Dziesiąty dzień wyzwania, czaicie? DZIESIĄTY! Jak ten czas zleciał. Jedna trzecia wyzwania za mną, kto by pomyślał. Trening intensywny - jak dobrze naliczyłam to pięć ćwiczeń się powtarzało. Ale w końcu udało mi się zrobić dwa pełne powtórzenia z planku na przedramionach! Jestem z siebie cholernie dumna, choć łatwo nie było w ogóle. Nie wiem czemu, ale na treningach live jakoś bardziej się męczę. Może za słabo robię albo mi się wydaje. W każdym razie uwielbiam to wyzwanie!

środa, 8 lipca
trening live

    Wyzwanie się rozkręca i to mocno! A ten trening, co to było! Tabata - próbuję się do niej przekonać, choć nie wszystkie ćwiczenia jestem w stanie wykonać na tip-top, ale daję z siebie za każdym razem 100%, no w większości, bo po czasie to tak różnie bywa. Jednak trening live z Robertem - nie no, to był istny SZTOS. A bonus, na który zawsze czekam na każdym live, był mistrzowski,  bo był nieco inny od poprzednich. Zacznę to kochać.

czwartek, 9 lipca
trening - nie było

     Tu niestety przyszedł taki moment, że muszę powiedzieć sobie STOP. A to dlatego, że w pracy dostałam po zadku i kompletnie nie mam sił. Do tego bolą mnie plecy. Także dziś stawiam na odpoczynek. Nie wiem co będzie jutro, ale na pewno nadrobię.


piątek, 10 lipca
trening z aplikacji

     Trzynasty dzień wyzwania, według planogramu. Nadrobiłam wczorajszy trening i mam takiego powera, że wow! Choć przyznaję, że i dziś w pracy aż tak łatwo nie było. Leje się ze mnie strasznie, a wydawało się tak niepozornie. Może zrobię jeszcze jeden trening?
I co zrobiłam? Tak, otóż nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam 13 trening wyzwania. Zdecydowanie jestem krejzolem. Ale wypas był, normalnie czasem nie wyrabiałam. Ile razy mówiłam „stara, pls” to nawet nie zliczę, ale od razu czuję się lżejsza. TO był piękny wieczór z aplikacją i treningami.

sobota, 11 lipca
trening - nie było

     Tu, tu, tu - coraz bliżej połowy wyzwania! A ja niestety kolejną przerwę musiałam sobie zrobić. Jakieś zmęczenie mnie dopadło. A że zaczęłam wsłuchiwać się w swój organizm, więc postanowiłam dać sobie spokój z treningiem. Nie ma co robić czegoś na siłę.

niedziela, 12 lipca
trening z aplikacji oraz LIVE

    Połowa wyzwania za nami! Według tej prawidłowej rozpiski (pomijając moje dwa przymusowe wolne) to dziś jest 15 dzień wyzwania! POŁOWA! Kto by pomyślał, że czas tak szybko zleci, prawda?
Nadrobiłam już wczorajszy trening z gumami i od razu jakoś tak lepiej i lżej się czuję. Trening z rana bardzo mi się przydał, rozbudził mnie, dodał energii a przede wszystkim odprężył - o ile to możliwe. W każdym razie czuję się dobrze i uśmiech sam ciśnie się na twarz. Teraz odliczam do wieczornego live u Ani gdzie będzie również Robert. Już czuję, że łatwo nie będzie skoro będą zarówno gumy jak i hantle.
Tak - byłam również na live i poćwiczyłam. Ale wycisk taki, że po prostu nie wiem co powiedzieć! Ćwiczenia z gumami takie jak te które odrabiałam w piątek. I na sam koniec z gumami to miałam już takie skurcze, że nie dawałam rady. Miałam dość, było dla mnie za dużo - w sensie, że nie mam tak wyćwiczonych nóg, by mieć je ciągle uniesione. Ale FIGHTER się nie poddaję, więc i ja się nie poddam. 

poniedziałek, 13 lipca
trening z aplikacją

    Nowy tydzień, nowy trening - stara ja. Po męczącym dniu w pracy joga była moim wybawieniem. Od razu odcinek lędźwiowy przestał mnie boleć i czułam się po prostu lżejsza. Może się z nią zaprzyjaźnię któregoś dnia.

wtorek, 14 lipca
trening - nie było
        Niestety jestem zmuszona nie robić dziś treningu. Byłam u dentysty i od razu po wyjściu bolał mnie ząb. Jestem strasznie osowiała a tak bardzo chciałam poćwiczyć... Trzeba jednak posłuchać organizmu i przymusowo zrobić reset. Ale wrócę silniejsza. I nadrobię dzisiejszy trening. 

środa, 15 lipca
trening z aplikacji

    Według rozpiski jest dziś OSIEMNASTY DZIEŃ WYZWANIA! Ale ze względu na wczorajszy przymusowy dzień wolny - dziś nadrabiam wczorajszy trening. I powiem szczerze, zrobiłam, ale pominęłam pajace i jakieś jeszcze ćwiczenie. Coś źle się czuję teraz, więc sama nie wiem... Ale cieszę się, że jednak zrobiłam - bo psychicznie jest mi nieco lepiej. Przede wszystkim robię to dla siebie i to ja za kilka lat będę z siebie dumna (lub wkurzona), że zaczęłam od tego wyzwania i w nim wytrwałam - mimo tego, że źle się nawet czuję.

tekst alternatywnyczwartek, 16 lipca
trening z aplikacji

     Tu, tu, tu - kolejny dzieeeeń! A rano, dokładnie o 5 rano nadrobiłam wczorajszy trening. Uff, co to było. Normalnie przerwy pomijałam, żeby zrobić! Miałam taką siłę i motywację, że nie mogłam inaczej - musiałam to przyspieszyć! Za bardzo nawet zmęczona nie byłam za bardzo, ale pot się lał. Jeszcze czekam na live, który będzie wieczorem. I mam nadzieję, że na nim będę, a jak nie - to nadrobię. (zdjęcie obok)

piątek, 17 lipca
trening z aplikacji

     No i nadrobiłam wczorajszy trening. Było czadowo! Choć za dużo i za długo pajacyki były. Jednak pisząc to czuję mięśnie brzucha - co mnie cieszy. Było ciężko, momentami czułam jak mięśnie nie dają sobie rady, co mnie martwiło. Ale koniec końców satysfakcja jest. Zrobiłabym kolejny, ale na ten moment za bardzo czas mi ucieka.

sobota, 18 lipca
trening - brak

    No i kolejny dzień wyzwania. Ze względu na pracę prawie cały dzień nie zrobiłam treningu. W sumie mogłam go zrobić, ale tak mnie nogi bolały, że jedyne o czym marzyłam to się położyć i odpocząć. Także dziś był konkretny reset. Zaległości narastają, ale wierzę, że dam radę.

niedziela, 19 lipca
trening - brak

     Dwudziesty drugi dzień wyzwania! Jak to szybko zleciało. Łącznie z dzisiejszym treningiem mam trzy treningi do zrobienia. Wierzę, że uda mi się je zrobić. Rozbiję je na cały dzień, ale zrobię. Wierzę, że dam radę. Obudzę w sobie fightera! Nie ma wymówek!
Ostatecznie jednak nie robię treningu. Mój organizm chyba się przeciążył w tym tygodniu i potrzebuje całkowitego resetu. Szanuję to i słucham, co sygnalizuje każda część mojego ciała. Nie robię na siłę. Nie da się tak. 

poniedziałek, 20 lipca
trening z aplikacji

     Dwudziesty trzeci dzień wyzwania, a ja z czterema treningami do nadrobienia. Spoko, rozbiję to logistycznie i co mi się uda, to zrobię.
Nadrobiłam dwudziesty trening! Jaram się, choć lało się ze mnie jak z kranu. I chwilami było mi niedobrze, bo jednak ćwiczę na czczo.  Jak trochę odpocznę to może zrobię jeszcze jeden. Ale bez forsowania się.
Dobra, nie mogłam się powstrzymać! Odpoczęłam po cardio i wzięłam się za dwudziesty pierwszy trening z hantlami. Było fajnie, zaczynamy się również lubić i docierać  z hantlami.
 
wtorek, 21 lipca
trening z aplikacji

    Dwudziesty czwarty dzień wyzwania! Tak szybko to leci, że po prostu nie wiem co powiedzieć!
Rano nadrobiłam dwudziesty drugi i dwudziesty trzeci trening! Aaaaa, trening był niesamowity. Najbardziej w tej chwili boli mnie po jodze, którą robiłam po zwykłym treningu. Chyba zacznę ją lubić. Na sam koniec omal nie zasnęłam, gdyby nie huk na klatce schodowej to podejrzewam, że zdrzemnęłabym się. Szczerze mówiąc to, to wyzwanie daje mi niesamowite pokłady wiary w siebie, że mogę zrobić więcej podczas treningu, walczę ze sobą, by przekonać się do niektórych ćwiczeń, których kiedyś normalnie bym nie robiła albo w takim tempie. Jednak, i co najważniejsze, akceptuję siebie. I chyba też o to chodzi w całym challengu. Może i nie trzymam w ogóle diety, bo jestem niejadkiem i wybrzydzam z niektórymi rzeczami. Ale mam satysfakcję z tego, że moja kondycja idzie w dobrym kierunku. Na prawidłowe odżywianie również przyjdzie czas. Wszystko zaczyna się w głowie. I wierzę, że mi się to uda - walczyć o siebie, na lata.

środa, 22 lipca
trening - brak

    Dwudziesty piąty dzień treningu, a ja jednak nie działam. Jestem rozchwiana, ociężała, przed kobiecymi dniami. Ale nie poddam się i nadrobię z głową. Nic na siłę.

czwartek, 23 lipca
trening brak

    Dwudziesty szósty dzień wyzwania! Jak to zleciało. Chwilowo nie mam mocy, aby robić trening dzisiejszy czy nawet zaległy. Dalej nie czuję się zbyt 'mocna' by ćwiczyć.

piątek, 24 lipca
trening z aplikacji
    Dwudziesty siódmy dzień wyzwania! Aaaa, jak to zleciało! Mam cichą nadzieję, że będzie jednak przedłużenie. Jakoś mam chęć na więcej. Dziś nadrobiłam dwudziesty czwarty trening, mimo miesiączki poszło mi całkiem dobrze. Zmotywowałam się i czułam moc! Przed pracą przyda się zluzowanie stresu.

sobota, 25 lipca
trening z aplikacji

      Dwudziesty ósmy dzień wyzwania, półmetek - dosłownie! A ja, przy miesiączce, zrobiłam raz inaczej i zrobiłam dwudziesty szósty trening. I strasznie się zmęczyłam. Chociaż wolałabym nie hasać, to wolałam też mieć to za sobą. Nie żebym też zmuszała się do ćwiczeń - co to, to nie! Po prostu ciężej mi się zmotywować, kiedy podbrzusze boli. Jednak dałam radę i jestem z siebie CHOLERNIE DUMNA!

niedziela, 26 lipca
trening z aplikacji

    Przedostatni - dwudziesty dziewiąty dzień wyzwania! DWUDZIESTY DZIEWIĄTY. To jakaś... magia! Dopiero co zaczęło się to wyzwanie, a tu koniec puka do drzwi! Dalej mam cichą nadzieję, że jutro Ania ogłosi przedłużenie wyzwania. Jakoś tak się przyzwyczaiłam, że nie wiadomo co będzie. Jak będzie - czy ciężko, lekko. Pokochałam to wyzwanie!
Na dzień dobry nadrobiony dwudziesty piąty trening. Bałam się tylko, że mój brzuch i ogólnie ja nie dam rady ze względu na miesiączkę. Jednak udało się i czuję satysfakcję. Pozostają jeszcze trzy treningi do nadrobienia, dam radę?
No i jeszcze wleciał dwudziesty siódmy trening! Normalnie pomijałam przerwy, które były w treningu, bo tak chciało mi się ćwiczyć! Zmęczyłam się, ale uśmiech jest i to najbardziej mnie cieszy. Więc do nadrobienia mam jeszcze dwa. Ciekawa jestem czy będę miała choćby wieczorem siłę, aby je zrobić. Hantle i joga? Zobaczymy.
   DWUDZIESTY ÓSMY I DZISIEJSZY, DWUDZIESTY DZIEWIĄTY TRENING ZROBIONY! Tak, zrobiłam to! I jestem z siebie dumna! Cieszę się strasznie, że zrobiłam jeszcze te dwa treningi. Od razu, na wieczór, czuję się lepiej. Lżejsza przede wszystkim. Jutro będzie ciekawy dzień. ♥

poniedziałek, 27 lipca
trening LIVE jednak bez ćwiczeń

    TRZYDZIESTY ostatni dzień wyzwania! Niestety biernie uczestniczyłam w treningu LIVE na Instagramie Ani, bo jednak po kanałowym leczeniu wolę nie ryzykować, że coś się wydarzy. Jednak cieszę się, że wyzwanie zostało przedłużone. I to do urodzin Ani! Jaram się jak pochodnia! Cieszę się, że udało mi się zmotywować i być w tym wyzwaniu.

Podsumowanie

      Przyszedł czas na podsumowanie całości wyzwania. Znacie moje odczucia co do poszczególnego dnia, więc nie pozostaje mi nic innego jak podsumować te 30 dni.
Było intensywnie, było hardkorowo, ale i czadowo! Cieszę się bardzo, że dotrwałam do końca pierwotnej wersji, że tak to ujmę, wyzwania. Co dało mi to wyzwanie? Dokładnie mówiąc - dużo. Nawet bardzo dużo. Zaczęłam bardziej się prostować, gdzie ogólnie jak tylko siedziałam czy stałam to zaokrąglałam plecy. Teraz, szczególnie stojąc, nie robię tego lub robię to sporadycznie. Co do reszty mojego ciała to dużych efektów wizualnych nie ma - jedynie lekko mi się brzusio zmienił. Ale - wewnętrznie moje ciało zaczęło się zmieniać. Kondycja zdecydowanie poszła do przodu, już się tak nie męczę przy niektórych ćwiczeniach jak kiedyś czy na początku wyzwania. Czuję różnicę w udach, gdy je napinam - zdecydowanie mięśnie tam dostały po tyłeczku. Jest pewnie wiele więcej rzeczy, które mogłabym wymienić i które się we mnie zmieniły.
    Na pewno co zmieniło się we mnie przy tym wyzwaniu to myślenie i nastawienie. Kiedyś pomyślałabym, że wyzwania to głupota, że po co zaczynać i tak ich nie skończę. Dziś wiem, że jest to wykonalne, nawet połowicznie (na dzień dzisiejszy). Cieszę się treningami. Jak mam gorszy dzień - odpuszczam. Zwyczajnie. Organizm potrzebuje - słucham go. I nie nadrabiam jak głupia, żeby było odhaczone. Robię to dla siebie. Tylko dla siebie. I nie robię też formy na lato - tylko na lata. Kto wie, może za jakiś czas i nastawienie do odżywiania zmieni się choć odrobinę.

Czy poleciłabym to wyzwanie? Oczywiście i to z ręką na sercu! Niezależnie od tego czy zacząłby ktoś w połowie wyzwania, na końcu czy jest od początku. Wyzwanie jest niesamowite, live'y, aplikacja - istne niebo! I szczerze powiedziawszy - nim dowiedziałam się o przedłużeniu - zaczęłabym je od nowa! Tak, od nowa! I to nawet na wyższym levelu! Wierzę, że to wyzwanie da mi więcej wiary w siebie i swoje możliwości.
Polecam Wam bardzo.  ♥
Więcej -»
on 27.7.20 0
Podziel się!
Etykiety:
lifestyle
Starsze posty

19.7.20

#2 Son Goten

tekst alternatywny
Marzyliście kiedyś, żeby zebrać siedem Smoczych Kul, wezwać Shenlonga i wypowiedzieć życzenie, które zmieni Wasze życie?
Każdy by chciał.


 I jeśli wiesz o czym mówię, tego jegomościa ze zdjęcia nie muszę nikomu przedstawiać. I nie, to nie Goku a jego drugi syn - Goten.

Jest słodziutki niczym serniczek! I kiedy go otrzymałam to oszalałam z radości, miłości i zachwytu!
Może nie jest dopracowany do końca i widać pewne niedokończenia to jednak cieszę się, że go mam! W końcu dostałam go na 27 urodziny, więc tym bardziej nie mogę wybrzydzać. ;)
Kocham Dragon Balla, więc jako fanki nawet te niedoskonałości nie ujmują Gotenowi uroku. I na pewno na nim się nie skończy!




Figurkę mam od 19 czerwca.
Więcej -»
on 19.7.20 0
Podziel się!
Etykiety:
hi
Starsze posty

10.7.20

#1 Foods by Ann

Hej! Jak się macie? Mam nadzieję, że łapiecie dni całymi garściami (nawet gdy pogoda zbytnio nie dopisuje) a dobre nastawienie również Was nie opuszcza. Dziś wezmę sobie pod lupę Foods by Ann. Od razu pytanie do Was - znacie, nie znacie? Próbowaliście? Dajcie, proszę, znać jakie są Wasze doświadczenia z produktami Anny Lewandowskiej. Przedstawię Wam moją TOP5 Foods by Ann, które mi smakują, które sobie cenię jak i mogłabym wciągać nie patrząc na cokolwiek! Oczywiście z zachowaniem rozsądku. Zaczynajmy!tekst alternatywny 


1. Batoniki choco bite

Już słyszę te krzyki przed monitorami 'tak, też uwielbiam!'.
Otóż te dwudziestogramowe batoniki oblane czekoladą są sztosem! Przyznaję się szczerze, że gdy tylko wyszły byłam sceptycznie nastawiona. Mając na uwadze doświadczenia z energy barami - nie widziałam tego dobrze. Jednak... skusiłam się. Spróbowałam i zachwyciłam się! Mogłabym je jeść i jeść. Nie dość, że oblane są czekoladą to jeszcze w środku mają kawałki czekolady!
Choco bite można znaleźć w trzech wersjach smakowych: słony migdał, orzech laskowy oraz truskawka. Można zakupić je na stronie FbA w zestawie:
• mix 3 smaki po 4 batony,
• jest też opcja zakupu pojedynczych smaków w różnych ilościach.
Który to mój ulubieniec? Otóż słony migdał, najbardziej przypadł mi do gustu i wiem, że wiele ludzi lubi właśnie ten smak.
Gdzie prócz strony udało mi się dorwać batoniki? Między innymi w Empiku, Rossmannie, Intermarche, Kaufland, kiosk.


tekst alternatywny 2. Smoothie pomarańcza&spirulina

Pamiętam jak pojawiły się smoothie na stronie. Byłam ciekawa jak smakują, choć od zawsze miałam długie zęby na nowinki. Jednak gdy zauważyłam je w żabce - kupiłam od razu jedną. Akurat była to pomarańcza ze spiruliną.
Przyznam szczerze, że sam kolor nie zachwycał, zapach pomarańczy jednak przekonał mnie do tego, by spróbować.
Na początku nie byłam niechętna by pić dalej. Nigdy nie piłam takiego połączenia. Zrezygnowałam w połowie butelki.
Po jakimś czasie chodził za mną smak tego napoju. Postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę i to było to! Zakochałam się w nim tak na poważnie w tym momencie. Moje kubki smakowe łaknęły takiego napoju mocy!
Dorwać można nie tylko na stronie! Widziałam je również w Intermarche.





tekst alternatywny 

3. Smoothie truskawka&maca

Tak, kolejne smoothie w moim zestawieniu. Ale nie bez powodu - ponieważ gdy w jednym z boksów, jeśli się nie mylę walentynkowy z 2019 roku, było właśnie smoothie truskawka&maca.
Tak, również ono z początku nie przypadło moim kubkom smakowym, ale nie poddałam się w połowie i wypiłam je do końca. Z każdym łykiem było mi lepiej, smakowało mi coraz bardziej. Było czuć truskawki i od razu jakoś lepiej się czułam po wypiciu (zresztą z pomarańczą miałam tak samo!).
Także jeśli ktoś z Was waha się czy spróbować? - od razu odpowiem T-A-K! 

Podobnie jak w przypadku pomarańczy&spiruliny - można dorwać na stronie, jednak w Intermarche też macie szansę dorwać.









tekst alternatywny 4. Wegańskie białko czekoladowe

Przyznaję się szczerze - miałam styczność z jakimiś białkami innej firmy, które były dobre lecz to... to sztos! Choć przyznaję, że rozrobiona miarka (30g) z mlekiem bardzo się pieni, ale jakie słodkie jest! Znaczy, żeby nie było - ja czuję słodycz i coś jeszcze, czego nie mogę dobrze umiejscowić zarówno na języku w postaci konkretnego smaku jak i słownie.
Wiem jednak jedno - to białko jest niezłe. Ogólnie uwielbiam czekoladę, więc gdy tylko zobaczyłam, że i takie jest dostępne nie wahałam się ani minuty. Jest jeszcze waniliowe, może kiedyś spróbuję, ale o tym to się kiedyś przekonam. ;)
Wracając - jeśli chodzi o to białko, to piłam je tylko z shakera, gdyż kompletnie nie wiedziałam do czego mogłabym je użyć. W niedalekiej przyszłości chcę zrobić z nim jakiś koktajl albo naleśniki z odrobiną. W każdym razie jeśli Wy macie pomysły gdzie moglibyście wykorzystać białeczko - bierzcie w ciemno! Waniliowe i czekoladowe są w takich 'słojach', że tak powiem. Są bardzo wygodne do otwierania jak i samego trzymania. W zestawie macie również miarkę, więc jeśli sądziliście, że będziecie mieli jakiekolwiek trudności z odmierzeniem 30g - to wątpliwości zostały właśnie rozwiane.
Na chwilę obecną można dostać jedynie przez stronę.

tekst alternatywny5. Pocket choco bar

I mój faworyt z przed kilku dni! Pocket choco bar - występuje on w czterech wersjach: wiśnia w czekoladzie, pomarańcza w czekoladzie, śliwka & czarna porzeczka w czekoladzie i mięta & limonka w czekoladzie. Ten ostatnio to mój nowy faworyt wśród oblanych czekoladą! Z tym, że pocket bary mają... 35g! Jest to znaczna różnica w porównaniu z mniejszymi odpowiednikami jakimi są choco bite.
Wracając jednak dlaczego znalazł się na ostatnim miejscu? Dlatego, iż dopiero co go spróbowałam! I od pierwszego kęsa wiedziałam, że będzie moim ulubieńcem! Lekko czuć miętę jak i limonkę, pasują do siebie idealnie. Jeszcze do tego kawałki czekolady - no nie mogę powiedzieć nic innego jak sztos!
Jak na razie można znaleźć go tylko na stronie, jak i resztę smaków. Jednak! - są sprzedawane pojedynczo jak również w nietypowych (w porównaniu do choco bite) zestawach:
• 4 batony z jednego smaku;
• 4 batony mix smaków;
• 8 batonów z jednego smaku;
• 8 batonów, po 2 z danego smaku.

Zdjęcia pochodzą ze strony www.foodsbyann.com i jak klikniecie na dane zdjęcie to zostaniecie przekierowani na stronę produktu, gdzie dokładnie będziecie mieli podany skład.

Jak spróbujecie danego produktu dajcie znać jakie są Wasze wrażenia!
Więcej -»
on 10.7.20 0
Podziel się!
Etykiety:
top5
Starsze posty

26.6.20

Początki z Diet & Training by Ann

Witajcie serdecznie!

Postanowiłam założyć tego bloga, aby pokazać Wam moje doświadczenia z aplikacją Anny Lewandowskiej - Diet & Training by Ann. Mam nadzieję, że w pewnym stopniu zainspiruję Was do ćwiczeń z aplikacją Ani.


Początki z ćwiczeniami

Generalnie ćwiczyć zaczęłam z płytą Ani pod koniec 2015 roku, gdy z magazynem GALA była dołączona płyta z 'Karate Cardio Military'. Chciałam zacząć się ruszać, gdyż ruchu miałam tyle co kot napłakał, pracy nie miałam, a trzeba było coś ze sobą zrobić. Początki z KCM nie były łatwe - szybko się męczyłam, a jak już przyzwyczajałam się do tego, to następowała kilku dniowa przerwa. Powtarzało się to bardzo często. Podobnie było, gdy ćwiczyłam z płytą 15/7. Nawet z Chodakowską mi zbytnio nie wychodziło. Nie zawsze miałam chęć odpalać sprzęt, wsuwać płytę, zmieniać portki i działać. Ogólnie nigdy nie byłam typem 'sportowca', nawet w szkole. Ale jednak bywało mi strasznie ciężko.

Moje początki z aplikacją

tekst alternatywnyPierwszy raz natknęłam się na aplikację, gdy tylko Ania Lewandowska powiadomiła o niej na swoim instagramowym profilu, był to rok 2016. W prawdzie była to tylko dieta. Wypełniłam quiz i jeśli się nie mylę, trzy dniu próbne miałam przed sobą. W prawdzie nie przekonałam się do diety - z natury jestem niejadkiem i wybrednym człowieczkiem co do różnego rodzaju posiłków.
Jeśli się nie mylę to po roku zaczęły pojawiać się treningi, aplikacja zmieniła swoją nazwę - poszerzyła się. Dalej jednak nie byłam przekonana, co do tego. Swoich sił dalej próbowałam z płytami, choć czas i chęci nie zawsze jednak były.
Jednak w tym roku, a dokładnie w lipcu był przełom. Jak wyglądało to u mnie? A mianowicie... zepsuł mi się laptop! A tego dnia pamiętam chciałam trochę poćwiczyć. Nie wyszło. Trudno, zdarza się. Przeglądając facebooka natrafiłam na okazję - -40% na treningi i dietę właśnie w Diet & Training by Ann. Weszłam w link, popatrzyłam na ceny i coś wtedy mnie tknęło. Pomyślałam sobie 'co mi szkodzi, żyje się raz' i zakupiłam same treningi. Do diety jakoś nie mogę się przekonać, ale kto wie. ;)

Pierwszy trening

Pierwszy trening. 24 lipca po pracy. Pamiętam to jak dziś - byłam zmęczona z pracy, ale postanowiłam spróbować. Kondycja sama się nie zrobi a na tym mi zależało. Wybrałam program START, trening 1. Jedyne, co z niego pamiętam, to to że byłam zmęczona strasznie. Ale kąciki ust uciekały w górę. Wtedy poczułam, że to jest to. Następnie zmieniłam program treningowy na inny czyli TX5, poziom łatwy - pięć treningów w tygodniu, niezły wycisk. Oczywiście zrobiłam cały program i czułam się po nim naprawdę dobrze. Po każdym treningu chciałam więcej i więcej, naprawdę.


Długa przerwa w ćwiczeniach

Niestety od połowy września moja chęć do ćwiczeń jak i ogólna forma psychiczna nie pozwalała mi ćwiczyć dalej, na głowie miałam dentystę (wyrywanie zębów nie jest wcale takie przyjemne...) musiałam zaprzestać treningów. Myślałam o tym, co mnie czeka. A gdy już skończyłam miałam już strasznego lenia, którego czasem udało mi się wypędzić. JEDAK lenistwo zawsze wygrywało. Nawet będąc w grupie motywacyjnej, gdzie są dziewczyny ćwiczące z aplikacją (jeśli jest tu któraś z Was to pozdrawiam serdecznie ♥), to nie do końca moja własna motywacja i siła woli pozwalały mi pójść do przodu z ćwiczeniami. Teraz jest dużo lepiej pod względem fizycznym, jednak teraz psychicznie jest mi trudniej z różnych powodów. ALE teraz będzie startowało (dokładnie 28.06) wyzwanie FIGHTER CHALLENGE, które mam zamiar podjąć i powalczyć o siebie. Relację z tego jak mi idzie mam nadzieję, że Wam opiszę.

Stay strong! ♥


Więcej -»
on 26.6.20 0
Podziel się!
Etykiety:
lifestyle
Starsze posty
Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Polecajka Sannie

Początki z Diet & Training by Ann

Popularne posty

Archive

Szukaj na tym blogu

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Tags

hi lifestyle top5
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Sannie - be yourself †. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.