Witajcie serdecznie!

Postanowiłam założyć tego bloga, aby pokazać Wam moje doświadczenia z aplikacją Anny Lewandowskiej - Diet & Training by Ann. Mam nadzieję, że w pewnym stopniu zainspiruję Was do ćwiczeń z aplikacją Ani.


Początki z ćwiczeniami

Generalnie ćwiczyć zaczęłam z płytą Ani pod koniec 2015 roku, gdy z magazynem GALA była dołączona płyta z 'Karate Cardio Military'. Chciałam zacząć się ruszać, gdyż ruchu miałam tyle co kot napłakał, pracy nie miałam, a trzeba było coś ze sobą zrobić. Początki z KCM nie były łatwe - szybko się męczyłam, a jak już przyzwyczajałam się do tego, to następowała kilku dniowa przerwa. Powtarzało się to bardzo często. Podobnie było, gdy ćwiczyłam z płytą 15/7. Nawet z Chodakowską mi zbytnio nie wychodziło. Nie zawsze miałam chęć odpalać sprzęt, wsuwać płytę, zmieniać portki i działać. Ogólnie nigdy nie byłam typem 'sportowca', nawet w szkole. Ale jednak bywało mi strasznie ciężko.

Moje początki z aplikacją

tekst alternatywnyPierwszy raz natknęłam się na aplikację, gdy tylko Ania Lewandowska powiadomiła o niej na swoim instagramowym profilu, był to rok 2016. W prawdzie była to tylko dieta. Wypełniłam quiz i jeśli się nie mylę, trzy dniu próbne miałam przed sobą. W prawdzie nie przekonałam się do diety - z natury jestem niejadkiem i wybrednym człowieczkiem co do różnego rodzaju posiłków.
Jeśli się nie mylę to po roku zaczęły pojawiać się treningi, aplikacja zmieniła swoją nazwę - poszerzyła się. Dalej jednak nie byłam przekonana, co do tego. Swoich sił dalej próbowałam z płytami, choć czas i chęci nie zawsze jednak były.
Jednak w tym roku, a dokładnie w lipcu był przełom. Jak wyglądało to u mnie? A mianowicie... zepsuł mi się laptop! A tego dnia pamiętam chciałam trochę poćwiczyć. Nie wyszło. Trudno, zdarza się. Przeglądając facebooka natrafiłam na okazję - -40% na treningi i dietę właśnie w Diet & Training by Ann. Weszłam w link, popatrzyłam na ceny i coś wtedy mnie tknęło. Pomyślałam sobie 'co mi szkodzi, żyje się raz' i zakupiłam same treningi. Do diety jakoś nie mogę się przekonać, ale kto wie. ;)

Pierwszy trening

Pierwszy trening. 24 lipca po pracy. Pamiętam to jak dziś - byłam zmęczona z pracy, ale postanowiłam spróbować. Kondycja sama się nie zrobi a na tym mi zależało. Wybrałam program START, trening 1. Jedyne, co z niego pamiętam, to to że byłam zmęczona strasznie. Ale kąciki ust uciekały w górę. Wtedy poczułam, że to jest to. Następnie zmieniłam program treningowy na inny czyli TX5, poziom łatwy - pięć treningów w tygodniu, niezły wycisk. Oczywiście zrobiłam cały program i czułam się po nim naprawdę dobrze. Po każdym treningu chciałam więcej i więcej, naprawdę.


Długa przerwa w ćwiczeniach

Niestety od połowy września moja chęć do ćwiczeń jak i ogólna forma psychiczna nie pozwalała mi ćwiczyć dalej, na głowie miałam dentystę (wyrywanie zębów nie jest wcale takie przyjemne...) musiałam zaprzestać treningów. Myślałam o tym, co mnie czeka. A gdy już skończyłam miałam już strasznego lenia, którego czasem udało mi się wypędzić. JEDAK lenistwo zawsze wygrywało. Nawet będąc w grupie motywacyjnej, gdzie są dziewczyny ćwiczące z aplikacją (jeśli jest tu któraś z Was to pozdrawiam serdecznie ♥), to nie do końca moja własna motywacja i siła woli pozwalały mi pójść do przodu z ćwiczeniami. Teraz jest dużo lepiej pod względem fizycznym, jednak teraz psychicznie jest mi trudniej z różnych powodów. ALE teraz będzie startowało (dokładnie 28.06) wyzwanie FIGHTER CHALLENGE, które mam zamiar podjąć i powalczyć o siebie. Relację z tego jak mi idzie mam nadzieję, że Wam opiszę.

Stay strong! ♥


Brak komentarzy: