Cześć!Mam nadzieję, że macie się świetnie. Jakiś czas temu Anna Lewandowska robiła wyzwanie, FIGHTER CHALLENGE, kolokwialna nazwa #LewaWracaDoFormy. Oczywiście podniosłam rękawicę, w końcu postanowiłam, że wezmę się za siebie. Dość z lenistwem, czas wdrążyć treningi do życia, ułożyć plan dnia, by również i on był.
Poniżej przedstawiam Wam plan treningowy łącznie z moimi odczuciami, będzie to forma kartki z pamiętnika, które pisałam na bieżąco i od razu po treningu. Na końcu oczywiście pojawi się podsumowanie i to, co dało mi to wyzwanie. I przede wszystkim najważniejsza kwestia - czy wytrwałam, dałam radę i czy nie zwątpiłam? Przekonacie się czytając do końca ten post. ;)
niedziela, 28 czerwca
trening live
Uff, pierwszy trening za mną!
Muszę przyznać, że pierwszy live z Anią i jej przyjaciółką Olą był czymś niesamowitym! Obie są petardami z niesamowitą pozytywną energią! I choć chwilami zacinał mi się obraz, szczególnie przy bonusie - to nic. Ale naprawdę trening w dechę! Tak, chwilami wymiękałam, bo niestety przy kobiecych dniach jakoś mi ciężej (i tak się złoży, że chcę ćwiczyć właśnie w tym czasie). Ale na ile mogłam to zrobiłam i jestem z siebie dumna! I to bardzo! Łzy oczywiście na koniec się pojawiły, bo dałam radę, bo czułam się silna, czułam wsparcie, choć tylko przez łącze internetowe. Jestem tak podekscytowana, że już chciałabym kolejny trening! Matko, to będzie cudowne wyzwanie!

poniedziałek, 29 czerwca
trening live
Drugi trening okazał się kolejną petardą! Tak, zmęczyłam się strasznie, ale za to udało mi się zrobić więcej powtórzeń mimo, że lekkie zakwasy w niektórych częściach ciała były. Dziewczyny dały wycisk i jestem im za to bardzo wdzięczna, bo dały mi większego kopa, by walczyć ze sobą i swoimi słabościami. Dziś obyło się bez łez, jednak ekscytacja jest ponad miarę moich wyobrażeń. Mogłabym góry przenosić, naprawdę. Będę lepszą wersją siebie! (zdjęcie obok po treningu)
wtorek, 30 czerwca
trening live
Kolejny wyzwaniowy trening za mną. Zmęczyłam się strasznie, pot lał się znowu, choć nie tak jak wczoraj, ale jednak. Chwilami nie dawałam rady, miałam lekkie zwątpienie podczas kilku ćwiczeń. Czułam mięśnie i było mi trochę ciężko ćwiczyć. Jednak się przemogłam. Jednak miałam dziś lekki spadek formy, głowa większość dnia mnie bolała, zatkany trochę nos... dlatego nie szalałam tak, jakbym chciała. Dałam z siebie jednak tyle, ile mi się udało, więc jestem z siebie równie dumna.
środa, 1 lipca
trening z aplikacji
Czwarty dzień wyzwania. Choć miałam nieprzespaną noc i było mi ciężko się zmotywować (jeszcze dziś po urlopie wracam do pracy) to jednak udało mi się zrobić trening z czego jestem bardzo dumna! Postępy są, teraz powoli do przodu będę dawać z siebie jak najwięcej. Ćwiczenia były spokojne, choć ABS miał co robić, że tak powiem. W sumie nawet nie wiem kiedy ten trening zleciał, krótki ale intensywny.
czwartek, 2 lipca
trening z aplikacji
Choć bardzo chciałam być na LIVE, to jednak trening musiałam zrobić rano, przed pracą. Jednak przed treningiem miałam mały problem z katarem, niestety alergia nie da mi zbytnio żyć co najmniej do sierpnia. Ale wzięłam co trzeba i zrobiłam co trzeba - czyli odpaliłam aplikację i trening pięknie wjechał i to z hantlami! Kurde, pod koniec już nie miałam sił w bicepsach! Żeby zrobić jeszcze kilka powtórzeń musiałam się zmusić, ale wiem, że to po części dobrze. W końcu chcę mieć jako-taką kondycję, a to właśnie mi przysłuży.
piątek, 3 lipca
trening z aplikacji
Szósty dzień wyzwania, trzeci trening przed pracą i z trudnościami, bo niestety katar sienny nie dał mi dużego pola do manewru. Koniec końców jednak dałam radę i za bardzo mnie nie męczył, miałam tylko jedną dłuższą chwilę. Co do samego treningu, krótki, ale intensywny. Starałam się jednak za bardzo się nie forsować ze względu na katar, ale i tak wycisnęłam z siebie bardzo, bardzo dużo. Generalnie z żadnym z ćwiczeń nie miałam większego problemu, jedynie przy stretchingu z jednym z kolan, bo jednak na nim za bardzo 'stawać' nie lubię, bo od razu daje mi się we znaki. Ale oceniam trening na wielki plus, bo wstając nie myślałam sobie 'nie chce mi się robić treningu, katar mnie zabija', tylko 'spray do nosa i czas na trening, nie ma wymówek'. Może jednak jestem fighterką?
sobota, 4 lipca
trening live
Krótki i intensywny live z Anią i jej przyjaciółką! Boże, lało się ze mnie jak nie wiem co. Przeplatałam przy tym poziom easy i medium. Kondycja idzie do przodu, znacznie lepiej mi się ćwiczy. Te siedem treningów dało mi kopa i wielką motywację. Motywację do tego, że moja kondycja będzie cudnie szła do przodu i się nie poddam, a może i w końcu przekonam się do zdrowej diety? W każdym razie jeśli kolejne treningi czy to live czy w aplikacji będą tak intensywne to jestem na tak!
niedziela, 5 lipca
trening live
Kolejny weekendowy live, ósmy trening wyzwania. I to jeszcze z Kubą Wesołowskim! Ile się nagadał wtedy to zdecydowanie jego, ale było naprawdę WE-SO-ŁO. I od razu trening lepiej wszedł. Zmachałam się jak nie wiem, pot się lał i jeszcze po wszystkim jaka czerwona na buzi byłam, o mamo! Tylko jednego ćwiczenia zrobić nie mogłam, bo coś równowaga mi się zachwiała (podejrzewam, że to przez zatkany trochę nos). Koniec końców dotrwałam do końca i bonus był najlepszym, co było w całym treningu. Nie wiem czemu, jakoś je bardzo polubiłam. Chyba tabatę będę częściej stosować, sama dla siebie.
poniedziałek, 6 lipca
trening z aplikacji
Poniedziałek, nowy tydzień - stara ja. Choć nie do końca, bo zdecydowanie z lepszą trochę kondycją. Po ciężkim dniu trening wszedł jak w nóż w masło. Pierwszą w życiu jogę mam zaliczoną właśnie z aplikacją i to podczas tego wyzwania! Halo, fanfary dla mnie. Znaczy sama się sypnę brokatem z radości, haha. Ale tak całkiem na poważnie nie spodziewałam się, że joga może być tak wyciszająca i jednocześnie tak dać w kość. Akurat czuję trochę łopatki, zdecydowanie jestem zbyt spięta a teraz zaczyna się najgorszy czas w pracy. W każdym razie kto wie, może przekonam się do takiej aktywności jaką jest joga? W ogóle... ludzie, ja prawie zasnęłam na końcu! Zdecydowanie trzeba szybciej kłaść się spać.
wtorek, 7 lipca
trening z aplikacji
Dziesiąty dzień wyzwania, czaicie? DZIESIĄTY! Jak ten czas zleciał. Jedna trzecia wyzwania za mną, kto by pomyślał. Trening intensywny - jak dobrze naliczyłam to pięć ćwiczeń się powtarzało. Ale w końcu udało mi się zrobić dwa pełne powtórzenia z planku na przedramionach! Jestem z siebie cholernie dumna, choć łatwo nie było w ogóle. Nie wiem czemu, ale na treningach live jakoś bardziej się męczę. Może za słabo robię albo mi się wydaje. W każdym razie uwielbiam to wyzwanie!
środa, 8 lipca
trening live
Wyzwanie się rozkręca i to mocno! A ten trening, co to było! Tabata - próbuję się do niej przekonać, choć nie wszystkie ćwiczenia jestem w stanie wykonać na tip-top, ale daję z siebie za każdym razem 100%, no w większości, bo po czasie to tak różnie bywa. Jednak trening live z Robertem - nie no, to był istny SZTOS. A bonus, na który zawsze czekam na każdym live, był mistrzowski, bo był nieco inny od poprzednich. Zacznę to kochać.
czwartek, 9 lipca
trening - nie było
Tu niestety przyszedł taki moment, że muszę powiedzieć sobie STOP. A to dlatego, że w pracy dostałam po zadku i kompletnie nie mam sił. Do tego bolą mnie plecy. Także dziś stawiam na odpoczynek. Nie wiem co będzie jutro, ale na pewno nadrobię.
piątek, 10 lipca
trening z aplikacji
Trzynasty dzień wyzwania, według planogramu. Nadrobiłam wczorajszy trening i mam takiego powera, że wow! Choć przyznaję, że i dziś w pracy aż tak łatwo nie było. Leje się ze mnie strasznie, a wydawało się tak niepozornie. Może zrobię jeszcze jeden trening?
I co zrobiłam? Tak, otóż nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam 13 trening wyzwania. Zdecydowanie jestem krejzolem. Ale wypas był, normalnie czasem nie wyrabiałam. Ile razy mówiłam „stara, pls” to nawet nie zliczę, ale od razu czuję się lżejsza. TO był piękny wieczór z aplikacją i treningami.
sobota, 11 lipca
trening - nie było
Tu, tu, tu - coraz bliżej połowy wyzwania! A ja niestety kolejną przerwę musiałam sobie zrobić. Jakieś zmęczenie mnie dopadło. A że zaczęłam wsłuchiwać się w swój organizm, więc postanowiłam dać sobie spokój z treningiem. Nie ma co robić czegoś na siłę.
niedziela, 12 lipca
trening z aplikacji oraz LIVE
Połowa wyzwania za nami! Według tej prawidłowej rozpiski (pomijając moje dwa przymusowe wolne) to dziś jest 15 dzień wyzwania! POŁOWA! Kto by pomyślał, że czas tak szybko zleci, prawda?
Nadrobiłam już wczorajszy trening z gumami i od razu jakoś tak lepiej i lżej się czuję. Trening z rana bardzo mi się przydał, rozbudził mnie, dodał energii a przede wszystkim odprężył - o ile to możliwe. W każdym razie czuję się dobrze i uśmiech sam ciśnie się na twarz. Teraz odliczam do wieczornego live u Ani gdzie będzie również Robert. Już czuję, że łatwo nie będzie skoro będą zarówno gumy jak i hantle.
Tak - byłam również na live i poćwiczyłam. Ale wycisk taki, że po prostu nie wiem co powiedzieć! Ćwiczenia z gumami takie jak te które odrabiałam w piątek. I na sam koniec z gumami to miałam już takie skurcze, że nie dawałam rady. Miałam dość, było dla mnie za dużo - w sensie, że nie mam tak wyćwiczonych nóg, by mieć je ciągle uniesione. Ale FIGHTER się nie poddaję, więc i ja się nie poddam.
poniedziałek, 13 lipca
trening z aplikacją
Nowy tydzień, nowy trening - stara ja. Po męczącym dniu w pracy joga była moim wybawieniem. Od razu odcinek lędźwiowy przestał mnie boleć i czułam się po prostu lżejsza. Może się z nią zaprzyjaźnię któregoś dnia.
wtorek, 14 lipca
trening - nie było
Niestety jestem zmuszona nie robić dziś treningu. Byłam u dentysty i od razu po wyjściu bolał mnie ząb. Jestem strasznie osowiała a tak bardzo chciałam poćwiczyć... Trzeba jednak posłuchać organizmu i przymusowo zrobić reset. Ale wrócę silniejsza. I nadrobię dzisiejszy trening.
środa, 15 lipca
trening z aplikacji
Według rozpiski jest dziś OSIEMNASTY DZIEŃ WYZWANIA! Ale ze względu na wczorajszy przymusowy dzień wolny - dziś nadrabiam wczorajszy trening. I powiem szczerze, zrobiłam, ale pominęłam pajace i jakieś jeszcze ćwiczenie. Coś źle się czuję teraz, więc sama nie wiem... Ale cieszę się, że jednak zrobiłam - bo psychicznie jest mi nieco lepiej. Przede wszystkim robię to dla siebie i to ja za kilka lat będę z siebie dumna (lub wkurzona), że zaczęłam od tego wyzwania i w nim wytrwałam - mimo tego, że źle się nawet czuję.
czwartek, 16 lipcatrening z aplikacji
Tu, tu, tu - kolejny dzieeeeń! A rano, dokładnie o 5 rano nadrobiłam wczorajszy trening. Uff, co to było. Normalnie przerwy pomijałam, żeby zrobić! Miałam taką siłę i motywację, że nie mogłam inaczej - musiałam to przyspieszyć! Za bardzo nawet zmęczona nie byłam za bardzo, ale pot się lał. Jeszcze czekam na live, który będzie wieczorem. I mam nadzieję, że na nim będę, a jak nie - to nadrobię. (zdjęcie obok)
piątek, 17 lipca
trening z aplikacji
No i nadrobiłam wczorajszy trening. Było czadowo! Choć za dużo i za długo pajacyki były. Jednak pisząc to czuję mięśnie brzucha - co mnie cieszy. Było ciężko, momentami czułam jak mięśnie nie dają sobie rady, co mnie martwiło. Ale koniec końców satysfakcja jest. Zrobiłabym kolejny, ale na ten moment za bardzo czas mi ucieka.
sobota, 18 lipca
trening - brak
No i kolejny dzień wyzwania. Ze względu na pracę prawie cały dzień nie zrobiłam treningu. W sumie mogłam go zrobić, ale tak mnie nogi bolały, że jedyne o czym marzyłam to się położyć i odpocząć. Także dziś był konkretny reset. Zaległości narastają, ale wierzę, że dam radę.
niedziela, 19 lipca
trening - brak
Dwudziesty drugi dzień wyzwania! Jak to szybko zleciało. Łącznie z dzisiejszym treningiem mam trzy treningi do zrobienia. Wierzę, że uda mi się je zrobić. Rozbiję je na cały dzień, ale zrobię. Wierzę, że dam radę. Obudzę w sobie fightera! Nie ma wymówek!
Ostatecznie jednak nie robię treningu. Mój organizm chyba się przeciążył w tym tygodniu i potrzebuje całkowitego resetu. Szanuję to i słucham, co sygnalizuje każda część mojego ciała. Nie robię na siłę. Nie da się tak.
poniedziałek, 20 lipca
trening z aplikacji
Dwudziesty trzeci dzień wyzwania, a ja z czterema treningami do nadrobienia. Spoko, rozbiję to logistycznie i co mi się uda, to zrobię.
Nadrobiłam dwudziesty trening! Jaram się, choć lało się ze mnie jak z kranu. I chwilami było mi niedobrze, bo jednak ćwiczę na czczo. Jak trochę odpocznę to może zrobię jeszcze jeden. Ale bez forsowania się.
Dobra, nie mogłam się powstrzymać! Odpoczęłam po cardio i wzięłam się za dwudziesty pierwszy trening z hantlami. Było fajnie, zaczynamy się również lubić i docierać z hantlami.
wtorek, 21 lipca
trening z aplikacji
Dwudziesty czwarty dzień wyzwania! Tak szybko to leci, że po prostu nie wiem co powiedzieć!
Rano nadrobiłam dwudziesty drugi i dwudziesty trzeci trening! Aaaaa, trening był niesamowity. Najbardziej w tej chwili boli mnie po jodze, którą robiłam po zwykłym treningu. Chyba zacznę ją lubić. Na sam koniec omal nie zasnęłam, gdyby nie huk na klatce schodowej to podejrzewam, że zdrzemnęłabym się. Szczerze mówiąc to, to wyzwanie daje mi niesamowite pokłady wiary w siebie, że mogę zrobić więcej podczas treningu, walczę ze sobą, by przekonać się do niektórych ćwiczeń, których kiedyś normalnie bym nie robiła albo w takim tempie. Jednak, i co najważniejsze, akceptuję siebie. I chyba też o to chodzi w całym challengu. Może i nie trzymam w ogóle diety, bo jestem niejadkiem i wybrzydzam z niektórymi rzeczami. Ale mam satysfakcję z tego, że moja kondycja idzie w dobrym kierunku. Na prawidłowe odżywianie również przyjdzie czas. Wszystko zaczyna się w głowie. I wierzę, że mi się to uda - walczyć o siebie, na lata.
środa, 22 lipca
trening - brak
Dwudziesty piąty dzień treningu, a ja jednak nie działam. Jestem rozchwiana, ociężała, przed kobiecymi dniami. Ale nie poddam się i nadrobię z głową. Nic na siłę.
czwartek, 23 lipca
trening brak
Dwudziesty szósty dzień wyzwania! Jak to zleciało. Chwilowo nie mam mocy, aby robić trening dzisiejszy czy nawet zaległy. Dalej nie czuję się zbyt 'mocna' by ćwiczyć.
piątek, 24 lipca
trening z aplikacji
Dwudziesty siódmy dzień wyzwania! Aaaa, jak to zleciało! Mam cichą nadzieję, że będzie jednak przedłużenie. Jakoś mam chęć na więcej. Dziś nadrobiłam dwudziesty czwarty trening, mimo miesiączki poszło mi całkiem dobrze. Zmotywowałam się i czułam moc! Przed pracą przyda się zluzowanie stresu.
sobota, 25 lipca
trening z aplikacji
Dwudziesty ósmy dzień wyzwania, półmetek - dosłownie! A ja, przy miesiączce, zrobiłam raz inaczej i zrobiłam dwudziesty szósty trening. I strasznie się zmęczyłam. Chociaż wolałabym nie hasać, to wolałam też mieć to za sobą. Nie żebym też zmuszała się do ćwiczeń - co to, to nie! Po prostu ciężej mi się zmotywować, kiedy podbrzusze boli. Jednak dałam radę i jestem z siebie CHOLERNIE DUMNA!
niedziela, 26 lipca
trening z aplikacji
Przedostatni - dwudziesty dziewiąty dzień wyzwania! DWUDZIESTY DZIEWIĄTY. To jakaś... magia! Dopiero co zaczęło się to wyzwanie, a tu koniec puka do drzwi! Dalej mam cichą nadzieję, że jutro Ania ogłosi przedłużenie wyzwania. Jakoś tak się przyzwyczaiłam, że nie wiadomo co będzie. Jak będzie - czy ciężko, lekko. Pokochałam to wyzwanie!
Na dzień dobry nadrobiony dwudziesty piąty trening. Bałam się tylko, że mój brzuch i ogólnie ja nie dam rady ze względu na miesiączkę. Jednak udało się i czuję satysfakcję. Pozostają jeszcze trzy treningi do nadrobienia, dam radę?
No i jeszcze wleciał dwudziesty siódmy trening! Normalnie pomijałam przerwy, które były w treningu, bo tak chciało mi się ćwiczyć! Zmęczyłam się, ale uśmiech jest i to najbardziej mnie cieszy. Więc do nadrobienia mam jeszcze dwa. Ciekawa jestem czy będę miała choćby wieczorem siłę, aby je zrobić. Hantle i joga? Zobaczymy.
DWUDZIESTY ÓSMY I DZISIEJSZY, DWUDZIESTY DZIEWIĄTY TRENING ZROBIONY! Tak, zrobiłam to! I jestem z siebie dumna! Cieszę się strasznie, że zrobiłam jeszcze te dwa treningi. Od razu, na wieczór, czuję się lepiej. Lżejsza przede wszystkim. Jutro będzie ciekawy dzień. ♥
poniedziałek, 27 lipca
trening LIVE jednak bez ćwiczeń
TRZYDZIESTY ostatni dzień wyzwania! Niestety biernie uczestniczyłam w treningu LIVE na Instagramie Ani, bo jednak po kanałowym leczeniu wolę nie ryzykować, że coś się wydarzy. Jednak cieszę się, że wyzwanie zostało przedłużone. I to do urodzin Ani! Jaram się jak pochodnia! Cieszę się, że udało mi się zmotywować i być w tym wyzwaniu.
Podsumowanie
Przyszedł czas na podsumowanie całości wyzwania. Znacie moje odczucia co do poszczególnego dnia, więc nie pozostaje mi nic innego jak podsumować te 30 dni.
Było intensywnie, było hardkorowo, ale i czadowo! Cieszę się bardzo, że dotrwałam do końca pierwotnej wersji, że tak to ujmę, wyzwania. Co dało mi to wyzwanie? Dokładnie mówiąc - dużo. Nawet bardzo dużo. Zaczęłam bardziej się prostować, gdzie ogólnie jak tylko siedziałam czy stałam to zaokrąglałam plecy. Teraz, szczególnie stojąc, nie robię tego lub robię to sporadycznie. Co do reszty mojego ciała to dużych efektów wizualnych nie ma - jedynie lekko mi się brzusio zmienił. Ale - wewnętrznie moje ciało zaczęło się zmieniać. Kondycja zdecydowanie poszła do przodu, już się tak nie męczę przy niektórych ćwiczeniach jak kiedyś czy na początku wyzwania. Czuję różnicę w udach, gdy je napinam - zdecydowanie mięśnie tam dostały po tyłeczku. Jest pewnie wiele więcej rzeczy, które mogłabym wymienić i które się we mnie zmieniły.
Na pewno co zmieniło się we mnie przy tym wyzwaniu to myślenie i nastawienie. Kiedyś pomyślałabym, że wyzwania to głupota, że po co zaczynać i tak ich nie skończę. Dziś wiem, że jest to wykonalne, nawet połowicznie (na dzień dzisiejszy). Cieszę się treningami. Jak mam gorszy dzień - odpuszczam. Zwyczajnie. Organizm potrzebuje - słucham go. I nie nadrabiam jak głupia, żeby było odhaczone. Robię to dla siebie. Tylko dla siebie. I nie robię też formy na lato - tylko na lata. Kto wie, może za jakiś czas i nastawienie do odżywiania zmieni się choć odrobinę.
Czy poleciłabym to wyzwanie? Oczywiście i to z ręką na sercu! Niezależnie od tego czy zacząłby ktoś w połowie wyzwania, na końcu czy jest od początku. Wyzwanie jest niesamowite, live'y, aplikacja - istne niebo! I szczerze powiedziawszy - nim dowiedziałam się o przedłużeniu - zaczęłabym je od nowa! Tak, od nowa! I to nawet na wyższym levelu! Wierzę, że to wyzwanie da mi więcej wiary w siebie i swoje możliwości.
Polecam Wam bardzo. ♥
Brak komentarzy: